• Wpisów: 15
  • Średnio co: 46 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 16:19
  • Licznik odwiedzin: 4 306 / 752 dni
 
kamila147
 
160767.jpg


Kiedy przyszedł oficjalny list, moja matka nie posiadała się ze szczęścia. Od razu uznała, że wszystkie nasze problemy zostały rozwiązane i zniknęły na zawsze. Jedyną przeszkodę w realizacji jej wspaniałego planu stanowiłam ja sama. Nie uważałam się za szczególnie nieposłuszną córkę, ale czasem trzeba było powiedzieć nie.
Nie chciałam być członkinią rodziny królewskiej ani Jedynką. Nie chciałam nawet tego próbować.
Schowałam się w swoim pokoju, miejscu dającym mi schronienie przed hałaśliwą, rozgadaną rodziną, starając się znaleźć argumenty, które by przekonały matkę. Mogłam jej szczerze powiedzieć, co o tym wszystkim myślę… Nie wydaje mi jednak się, by matka zechciała wysłuchać nawet słowa.
Unikałam jej przez całe popołudnie, ale teraz zbliżała się pora obiadowa, a jako najstarsze z pozostałych w domu dzieci byłam odpowiedzialna za pomoc w kuchni. Zwlekłam się więc z łóżka i weszłam do gniazda żmij.
Mama spiorunowała mnie wzrokiem, ale nic nie powiedziała.
W milczeniu mijałyśmy się w kuchni i jadalni, przygotowując kurczaka, makaron i krojone jabłka, a potem nakrywając stół na pięć osób. Kiedy podnosiłam głowę, matka rzucała mi gniewne spojrzenie, jakby chciała wywołać we mnie poczucie winy i zmusić, żebym zapragnęła tego samego, co ona. Postępowała tak dosyć często, na przykład kiedy wykręcałam się od przyjęcia jakiegoś zaproszenia, ponieważ wiedziałam, że zamawiająca nasze usługi rodzina jest wyjątkowo chamska, albo kiedy chciała, żebym zrobiła wielkie porządki, ponieważ nie stać nas było na wynajęcie do pomocy jakiejś Szóstki.
Czasem to działało, czasem nie. Tym razem na pewno nie zamierzałam ulegać.
Złościł ją mój upór, ale nie powinna się była dziwić – tę cechę charakteru odziedziczyłam po niej. Szczerze mówiąc, nie chodziło tu tylko o mnie. Mama ostatnio w ogóle była mocno zdenerwowana. Lato się kończyło i niedługo mieliśmy się zmierzyć z chłodem i niepewnością.
Mama z gniewnym łupnięciem postawiła na środku stołu dzbanek z herbatą. Ślinka napłynęła mi do ust na myśl o herbacie z cytryną, ale to musiało poczekać. Byłoby marnotrawstwem wypić swoją szklankę teraz i zostać z wodą do obiadu.
– Nie umarłabyś chyba, gdybyś wypełniła ten formularz – rzuciła, nie mogąc się już dłużej powstrzymać. – Eliminacje to wspaniała okazja dla ciebie i dla nas wszystkich.
Westchnęłam głośno i pomyślałam, że wypełnienie formularza tak naprawdę mogłoby mi skrócić życie.
Wszyscy wiedzieli, że rebelianci – pochodzący z nielegalnych kolonii, które nienawidziły Illéi, naszego ogromnego i stosunkowo młodego państwa – często atakują ośrodki rządowe. I to dość brutalnie. Widzieliśmy ich w akcji także w Karolinie – jeden z budynków należących do ratusza został doszczętnie spalony, a samochody kilkorga Dwójek całkowicie zniszczone. Raz nawet dopuścili się zuchwałego włamania do więzienia, ale biorąc pod uwagę, że uwolnili tylko nastolatkę, która miała pecha zajść w ciążę, oraz Siódemkę, który był ojcem dziewięciorga dzieci, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że tym razem mieli rację.
Jednak nawet gdybym zignorowała potencjalne niebezpieczeństwo, wydawało mi się, że samo branie pod uwagę Eliminacji może zabić moje serce. Nie potrafiłam powstrzymać się od uśmiechu na myśl o powodach, dla których wszystko powinno zostać tak jak dotychczas.

--------------------------------------------------------------

W głosowaniu wygrała książka "Rywalki". Tak prezentuje się pierwsza część jej pierwszego rozdziału. Mam nadzieję, że wam się podobała.

INFORMACJA
Ponieważ ta książka ma długie rozdziały postanowiłam, że każdy będę dzieliła na trzy części.

Kolejny już w środę :)

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego